Rozdział X

-Cześć mamo! – wbiegając do domu wykrzyknęła jakaś rudowłosa, mała dziewczynka – wiesz co? Jak byłam z tatą na rybach to on złowił taką wieeeelką niebieską rybę! Chyba była to jakaś  inna odmiana, ale nie wiem jaka! Tata mi mówił, ale nie zapamiętałam nic bo biegłam jak najszybciej by ci o tym opowiedzieć!
                Anny serce zamarło…
-A możesz mi przypomnieć swoje imię? – spytała dziewczyna
-Mamo, ty nie pamiętasz nawet mojego imienia?! Mam przecież na imie Mia…
-Mia? Zawsze chciałam tak nazwać swoją córeczkę. A tata jak ma na imię?
-Nawet taty imienia już nie pamiętasz? Ma  na imie Maks…
-Maks?! Gdzie on jest powiedz mi, błagam!- Powiedziała szczęśliwa Anna
-Choć mamo, zaprowadzę cię!
                W tym właśnie momencie Mia złapała Anię za rękę i zaprowadziła ją nad jezioro gdzie siedział dorosły Maks.
-Anna!- Wykrzyknął radośnie
-Maks! –Powiedziała z płaczem dziewczyna przytulając swojego męża. – Ty żyjesz!?
-Tak! Martwiłem się, że cię nie znajde. Jak się tu znalazłaś?
Anna opowiedziała mu o wszystkim – o tym jak weszła do szafy, jak się przeniosła tu i jak wypytywała swoją córkę.
-Ah, a ja to biegłem przez las. Gdy było już ciemno usiadłem pod drzewem by odpocząć, i tam zasnąłem. Jak się obudziłem to siedziałem na kanapie. Też wypytywałem wielu rzeczy Mia przez co się dowiedziałem, że jest rok 2078! To był dla mnie szok! Wszyscy tu używają nowoczesnych technologii! My jako jedyni z miasta mamy brak takich luksusów jak wszyscy. Nawet seniorzy mają lepiej od nas! Ale chyba wolę  by nawet tak zostało… Nie chce być jak ludzie z przyszłości…
-Zgadzam się z tobą… 
-Ale Aniu mamy jeden problem… Nasz dom jest nawiedzony już od wielu lat… Dużo ludzi mi opowiedziało, że już taki był od wojny, bo jako jedyny przetrwał do dzisiaj!
-Ach no tak! On nie był do zburzenia! Ale, że nadal go coś nawiedza to mnie przeraża…