Anny
serce zamarło…
-A możesz mi przypomnieć swoje
imię? – spytała dziewczyna
-Mamo, ty nie pamiętasz nawet
mojego imienia?! Mam przecież na imie Mia…
-Mia? Zawsze chciałam tak nazwać
swoją córeczkę. A tata jak ma na imię?
-Nawet taty imienia już nie
pamiętasz? Ma na imie Maks…
-Maks?! Gdzie on jest powiedz mi,
błagam!- Powiedziała szczęśliwa Anna
-Choć mamo, zaprowadzę cię!
W
tym właśnie momencie Mia złapała Anię za rękę i zaprowadziła ją nad jezioro
gdzie siedział dorosły Maks.
-Anna!- Wykrzyknął radośnie
-Maks! –Powiedziała z płaczem
dziewczyna przytulając swojego męża. – Ty żyjesz!?
-Tak! Martwiłem się, że cię nie
znajde. Jak się tu znalazłaś?
Anna opowiedziała mu o wszystkim
– o tym jak weszła do szafy, jak się przeniosła tu i jak wypytywała swoją
córkę.
-Ah, a ja to biegłem przez las.
Gdy było już ciemno usiadłem pod drzewem by odpocząć, i tam zasnąłem. Jak się
obudziłem to siedziałem na kanapie. Też wypytywałem wielu rzeczy Mia przez co
się dowiedziałem, że jest rok 2078! To był dla mnie szok! Wszyscy tu używają
nowoczesnych technologii! My jako jedyni z miasta mamy brak takich luksusów jak
wszyscy. Nawet seniorzy mają lepiej od nas! Ale chyba wolę by nawet tak zostało… Nie chce być jak ludzie
z przyszłości…
-Zgadzam się z tobą…
-Ale Aniu mamy jeden problem…
Nasz dom jest nawiedzony już od wielu lat… Dużo ludzi mi opowiedziało, że już
taki był od wojny, bo jako jedyny przetrwał do dzisiaj!
-Ach no tak! On nie był do
zburzenia! Ale, że nadal go coś nawiedza to mnie przeraża…