Anna
postanowiła uciec. Otworzyła swoje okno i pomimo, że była na trzecim piętrze
wyskoczyła. Czuła, że to się źle skończy z czym się nie pomyliła. Dziewczynka
wstała łapiąc się za kolano. Ból był okropny. Pomimo to postanowiła uciec.
Przebiegła
przez las którym razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Izzy (Czyt. Izi )
Nazwały Lasem Śmierci gdyż w latach XX Wiele osób zaginęło tam. Ania zawsze
bała się tamtędy przechodzić, ale teraz
strach był większy cofnąć się do domu. Przebiegła jak najszybciej mogła nie
zapominając o bólu kolana. Nie zauważyła nawet, że jest już na łące która nawet
w ciągu dnia wyglądała jak pustkowie na którym nie ma ani jednej żywej duszy,
była bardzo piękna. Jej kwiaty mieniły się w blasku słońca, kołysząc się
radośnie gdyż wiał lekki wiaterek. Ania była już przy domu Izzy. Zapukała do
jej drzwi, a gdy je otworzyła Panna Blackbert ( Mama Izzy) Ania prosiła ją by
ją wpuściła.
-Dzień dobry
Pani Blackbert. Czy mogła bym wejść? Musze pogadać z Izzy. To ważne!
-Ależ
dziecko! Co ci się stało? – Spytała zmartwiona Pani Blackbert – Czemu masz
jakieś sine i dziwnie wygięte kolano?? Trzeba natychmiast coś z tym zrobić!
-Nie Proszę
Pani… Ja nie potrzebuję pomocy…
-Aniu, ja
widzę, że jej potrzebujesz. Mateuszu – Rzekła do swojego męża – Przynieś mi
apteczkę!
-Ależ
Małgorzato, po co ci ona? Czy coś się stało Izzy?
-Nie
Mateuszu, to Anna przyszła i ma coś z nogą. Trzeba sprawdzić czy kolano nie
jest zwichnięte, lub co gorsza złamane!
-Anna?!
Jakim prawem ją wpuszczasz do domu?! Pamiętasz co mówiliśmy o tym, że ma bardzo
zły wpływ na Izzy?
-Mateuszu!
Miałeś jej o tym nie mówić! – Wykrzyknęła zakłopotana Małgorzata – Aniu, ja cię
odwiozę do lekarza nie martw się i nie słuchaj mojego męża… On robi mi tylko na
złość…
-Dobrze,
pani Blackbert, ale szybko bo ta noga strasznie mnie boli…
Anna wraz ze swoją przyjaciółką
i Panną Blackbert pojechały do szpitala. Lekarz uznał, że to lekkie zwichnięcie
i po 2 tygodniach się wyleczy. Zawiązał kolano jakimś dziwnym bandażem i
pozwolił iść do domu.
-Aniu,
odwiozę Cię teraz do domu, gdyż jak sama słyszałaś Mateusz nie lubi gości… -
Powiedziała Małgorzata
-Nie!
Proszę! Ja nie mogę, nie dam rady wrócić! Boję się…
-A gdzie
masz babcie? – Spytała zdziwiona
-Już jej
rano nie było… Nie wiem gdzie może być…