Ania
postanowiła nic o tym nie mówić. Jednak w obawie przed śmiercią babci nie mogła
tego długo ukrywać. Pewnego ranka zeszła do kuchni gdzie napotkała już babcię.
-Babciu, ja muszę ci coś
powiedzieć… Ona… Taka jedna kobieta… Chce…
-Dziecko nie jąkaj się, bo cię
nie rozumiem! Lepiej idź umyj naczynia bo stoją od 2 dni brudne!
-Ale… Babciu…
-Idź mi z oczu! Masz umyć gary, a
jak nie to kara na miesiąc!
-Ale na co kara?
- Nie będziesz mogła wychodzić na
dwór i „Marzyć”
-Oh, babciu!
Anna Poszła myć naczynia. Cały
czas myślała o tym jak to powiedzieć babci gdy ona nigdy jej nie słucha.
Wymyśliła plan. Tego samego dnia o 23:35
wyszła na dwór. Ku jej zdziwieniu tajemnicza kobieta nie pojawiła się. Czekała
godzinę i nic. Postanowiła iść spać. Jednak strach nie pozwalał jej zasnąć.
Dziewczynka za każdym razem gdy zasnęła po chwili budziła się wystraszona. Z
rana po ciężkiej nocy zeszła do salonu. Nie było w nim babci. Idąc do kuchni
przeglądała każdy jeden pokój, a w nim nie było nikogo. Ku jej zdziwieniu nawet
w kuchni nie było jej babci.
-Babciu! Babciu jesteś w domu? –
Zawołała wystraszona
To
był jej pierwszy raz gdy była sama w domu. Przerażona poszła do swojego pokoju
zamykając za sobą drzwi. Usiadła przy biurku cały czas patrząc w okno. Nagle
zobaczyła Britney (Czyt. Britni) ( Koleżanka Anny) . Zbiegając szybko na dół
włożyła swoje pierwsze lepsze butki i gdy miała już wybiec z domu cos jej na to
nie pozwoliło. Ania za każdym razem mając otworzyć drzwi nie mogła. I to nie z
winy braku sił lub lenistwa. Drzwi same nie chciały się otworzyć.
- Muszę wyjść… Już wiem! – Wykrzykneła – Wyjdę oknem!
Dziewczynka otwierając okno ustała na stołek i chciała wyjść. Już gdy
była w połowie wyjścia nagle coś ją cofnęło do domu… Wystraszona Ania zaczęła się bać. Uciekła do
pokoju i zamknęła swoje drzwi na klucz który trzymała w razie jakiegoś
włamania. Myślała, że jest wszystko
dobrze dopóki nie usłyszała kroków idących po schodach. Serce Ani zamarło…