Rozdział VI

                Anna całą noc myślała o tym, że jej babcia była morderczynią. Myśli biły się. Gdy nagle słońce wstało Ania ubrała się i stosując wymówkę, że idzie do Izzy wyszła z domu. Jej celem był jej dawny dom. Postanowiła, że spyta paru rzeczy tajemniczej kobiety. Gdy Anna podeszła do drzwi cichutko zapukała. Drzwi błyskawicznie otworzyły się. Lecz zamiast widzieć kobietę słychać było tylko głos i to na dodatek inny niż pierwszy raz Anna z nią gadała.
-Cieszę się, że przyszłaś! Czekałam już tyle czasu! Wejdź dziecko…
Ania weszła do domu. Wszystko było inne – Biała sofa w salonie była czarna i zakrwawiona.  We wszystkich pokojach tak było. Dziewczynka zadawała pytania kobiecie, a ona jak jej przyjaciółka odpowiadała  na wszystko. Ku zdziwieniu Anny nagle Głos zamilkł.
-Skarbie… Ja jestem twoją Mamą! Mam na imię Marika! – Wybuchła kobieta
- Co?! Nie, moja mama by nie zabiła mojej babci!
- A twoja babcia by zabiła twoją mamę…  Ania proszę nie broń Jonnie, bo to ona zaczęła! Zabiła mnie bo jej ulubienica nie ożeniła się z twoim tatą, tylko ja. Wtedy także chciała Cię okaleczyć, lecz twój tata… Twój tata stanął w twojej obronie. Jonnie nie zatrzymała ręki i go zabiła. Postanowiła, że z tobą zamieszka by nie iść do więzienia. Mówiła, że wzięła cię z domu dziecka… Każdy jej wierzył. Jesteśmy pochowani w ogrodzie… - Mówiła z płaczem Marika
                Annie było ciężko uwierzyć… Tyle już miała historii na karku, ale ta zdziwiła ją najbardziej. Jej mama została zabita przez jej babcię… Mimo tego dziewczynka uwierzyła kobiecie i rozmawiały ze sobą cały wieczór. Anna wiele się dowiedziała o sobie. Jak była mała miała brązowe, kręcone włosy. Była piękna. Marika była również śliczna.
                Niestety dziewczynka musiała już wracać do domu. Przyszła po nią Andrea by było bezpieczniej. Gdy wracały do domu Ania szczęśliwa opowiadała wszystko. Gdy szły ciemnym lasem do domu usłyszały krzyk.
-Jezu! Andrea, musimy zobaczyć co to było!
-Nie możemy! A co jak to jakieś zwierze i nas zagryzie?!
-Andrea! Jesteś aniołem! Powinnaś martwić się o ludzi! Jak nie idziesz to ja idę sama!

I właśnie w tym momencie Anna wybiegła w poszukiwaniu tropu tajemniczego krzyku. Nagle zobaczyła jakieś zbiorowisko ludzi ubranych w stroje wojskowe stojących wokół nieżywej dziewczynki.  Mówili po innym języku, niestety Anna nie domyśliła się. Gdy zaczęli kopać dziurę sporo oddaloną od miejsca zabójstwa dziewczynka podbiegła do dziecka i zobaczyła, że to…